Jak mówili napływający do Dobrej pierwsi polscy osadnicy – zostały one zniszczone ogniem broni pokładowej rosyjskich samolotów bojowych w pierwszych dniach lutego 1945 roku. Tyle ponoć przekazali im przed wyjazdem niemieccy mieszkańcy dawnego Tillendorfu.
Od domniemanego ataku sowieckich szturmowców na jadącą leśnym traktem kolumnę do przybycia pierwszych powojennych mieszkańców Dobrej minęło sporo czasu, ale zastali oni jeszcze ponoć wraki ciężarówek - a nawet wykorzystywali w gospodarstwach jakieś przydatne, wymontowane z nich metalowe elementy.
Co ciekawe - jeszcze nawet po kilkudziesięciu latach w pobliżu owego leśnego traktu znaleziono sporo drobnych części samochodowych – między innymi pordzewiałe oprawy reflektorów, resztki instalacji elektrycznych oraz inne elementy, opatrzone niemieckimi tabliczkami znamionowymi.
Trzeba tu zaznaczyć, iż przemieszczanie się tuż przed nadejściem oddziałów Armii Sowieckiej transportem kołowym z miasta na północny zachód - szlakiem wiodącym przez Kliczków, Osiecznicę, Parową, Ruszów i dalej na zachód - za Bolesławcem wymagało korzystania z jedynej wówczas przejezdnej drogi, wiodącej przez dość ciasny tunel pod torami kolejowymi w ówczesnym Tylinowie, ponieważ na szosie głównej zerwany był most, przerzucony nieco dalej nad tymże torowiskiem.
Samochody nie wróciły jednak po minięciu trakcji kolejowej na główną szosę, a wjechały boczną drogą w głąb lasu, kończąc tam jazdę w okolicach cegielni. Czy chodziło tylko o pozostawienie - a nawet ukrycie czegoś w znajdujących się tam, starych kamieniołomach - lub też w zabudowaniach podmiejskiego zakładu? Nagłe pojawienie się sowieckich samolotów i ostrzelanie pojazdów z powietrza zapewne spowodowało zamieszanie w kolumnie, a o dokonanym nalocie świadczyć miały dziury w karoseriach pojazdów, wyrwane pociskami. A może ten epizod po prostu uniemożliwił dalszą jazdę leśnymi, bardziej bezpiecznymi drogami?
W powstałym zapewne rozgardiaszu część przywiezionych przedmiotów po prostu porzucono, jakąś część spłonęła - ale być może zdążono coś jeszcze schować choćby w podziemiach cegielni. Z relacji polskich pionierów wynikało, iż znajdywano tam resztki mebli i sprzętu biurowego – te walały się jeszcze później dość długo przy drodze.
Większość znalezionych, przydatnych przedmiotów trafiła do okolicznych gospodarstw, zasiedlanych przez przyjezdnych.
Jest też ciekawa poszlaka. W latach sześćdziesiątych dostępna była jeszcze na terenie wyrobisk niewielka „grota”, później wejście do niej całkowicie zasypał osuwający się piasek. Z owej „jaskini” wydobyto kiedyś pakiet papierów miejskich i kilka map. Czy samochody wiozły jakieś archiwalia przedwojennego Bolesławca?
W kilku miejscach w pobliżu „groty” zarówno kształt ścian dawnego kamieniołomu, jak i bryły zwalonego tu celowo piaskowca sugerują, iż mogą się tam znajdować ukryte wejścia do innych, podobnych „jaskiń”. A może same ruiny cegielni w wypełnionych gruzem piwnicach, pod warstwą rumoszu przechowują jakieś przedmioty ze zniszczonych samochodów?
Ponad pół wieku na niewielkim stryszku wieży świątyni w Ocicach spoczywały spokojnie tysiące papierów tej gminy, będących archiwalnym udokumentowaniem wielu dziesięcioleci jej przedwojennego działania. Zapewne sterty zakurzonych teczek, segregatorów i paczek widziały dziesiątki ludzi, nikt jednak nie traktował tej makulatury jako cennego świadectwa historii.
Tego archiwum nie wywożono nigdzie, po prostu je zgromadzono w jednym miejscu i pozostawiono swojemu losowi. Wygrzebane w pobliżu Dobrej mapy i inne papiery mogą oznaczać, że z jakiegoś powodu gdzieś tam schowano ich więcej, licząc na to, iż będzie je można kiedyś wydobyć. Samochody zniszczone przy cegielni nie mogły po prostu przypadkowo zabłądzić, bowiem dojeżdżając do lasu mijały tuż przed jego granicą bardzo niegdyś charakterystyczne i doskonale widoczne obiekty – obecnie całkowicie niemal starte z powierzchni ziemi. Były to stosunkowo rozległe zabudowania urządzeń technicznych pobliskich pól irygacyjnych i tzw. domu celnego.
Jaka jest prawda o kilku ciężarowych pojazdach, zniszczonych na leśnej drodze pod Bolesławcem? To pytanie ciągle pozostaje bez odpowiedzi.




