Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Wrocław
Trampolina do kariery

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Za dwa tygodnie odbędą się wybory do rad osiedli. Mają one działać na rzecz mieszkańców i rozwiązywać lokalne problemy, nie mieszając się w politykę. Jednak przeciętny wrocławianin nawet nie wie, na terenie jakiego osiedla mieszka, a w szranki o mandaty stanęli głównie członkowie partii politycznych.

Na listach wyborczych nie znajdą się jednak nazwy konkretnych partii, kandydaci wolą ich nie ujawniać. Tłumaczą się, że to nieważne, czy są z jakiejś partii, czy nie. Tym bardziej, że rady osiedli powinny być niezależne i mogliby stracić cenne głosy. Na listach znajdą się piękne szyldy, takie jak „Nasze osiedle”, „Wrocław miastem do życia”, czy „Wrocławskie Forum Samorządowe”. Pod nimi kryć się będą politycy, którzy liczą na to, że działalność w radzie osiedla stanie się dla nich trampoliną do dalszej kariery politycznej.

Frustrujące kompetencje

We Wrocławiu działa 48 rad osiedli. Liczba radnych przypadająca na dane osiedle jest zależna od liczby jego mieszkańców. Jeśli na danym obszarze mieszka do 20 tys. osób, w radzie zasiada 15 radnych, jeśli powyżej 20 tys. – 21 radnych. W wyborach, które odbędą się 8 marca, wrocławianie powinni wybrać 800 osób reprezentujących ich lokalne interesy. Nie wybiorą. Dlaczego? Aby wybory mogły dojść do skutku, liczba kandydatów musi być większa od liczby mandatów. Taka sytuacja jest na terenie 31 osiedli i tylko tam mieszkańcy będą mogli pójść do urn. Na 16 osiedlach liczba chętnych sięgnęła 75%. W tej sytuacji mandaty zostaną przyznane wszystkim tym, którzy zainteresowali się objęciem stanowiska. Na osiedlu Osobowice-Rędzin zgłosiło się najmniej osób, jedynie 3 kandydatów. Tam nikt nie zostanie zaprzysiężony na radnego, a cała procedura zostanie powtórzona. – Wybory nie cieszą się dużym zainteresowaniem, ponieważ radni osiedlowi mają ograniczone kompetencje – wyjaśnia Jacek Ossowski, przewodniczący Rady Miejskiej. Osiedla są jednostkami pomocniczymi gminy i nie mają osobowości prawnej. – Sami nie możemy nawet podpisać umowy o Internet – tłumaczy Marcin Konieczny, przewodniczący Rady Osiedla Powstańców Śląskich. – Rady mogą jedynie wnioskować i opiniować! Nie mają wyłącznej kompetencji, nie mogą dawać załączników do budżetu – mówi Szymon Hotała, który jest jednocześnie radnym osiedla i radnym miejskim, zasiadającym w Komisji ds. Osiedli. Głównym zadaniem rad osiedli jest integrowanie mieszkańców i pomaganie im w rozwiązywaniu drobnych problemów, takich jak zalegające na podwórkach wraki samochodów, niepalące się lampy, czy niszczejące parki. Mało kto słucha radnych. Wydawane przez nich opinie często nie są brane pod uwagę, a wnioski są odrzucane. – Byłem przez 4 lata w radzie osiedla – opowiada Szymon Hotała. – Brak możliwości działania to duża frustracja. Jeśli opinie są uwzględniane, to czysty przypadek. Radni nie mają żadnego realnego wpływu na życie osiedla – wyjaśnia. Jedyne, czym tak naprawdę zajmują się radni, to organizowanie spotkań dla mieszkańców. Wynika to także z braku środków finansowych. Na jednego mieszkańca osiedla rada rocznie dostaje jedynie 1,5 zł. Rada Osiedla Powstańców Śląskich dostała w zeszłym roku 46 tys. złotych. Pieniądze, które zostały po wypłacie skromnych diet i wykonaniu opłat administracyjnych, poszły m.in. na obiady dla dzieci w szkołach, paczki świąteczne dla najbiedniejszych i organizację festynów. Raz w roku rady składają wnioski inwestycyjne do budżetu miasta. – Z 350 wniosków do budżetu miasta weszło ok. 30. Nie są traktowane poważnie – mówi Robert Apiecionek, radny Osiedla Stare Miasto, członek Rady Miejskiej i Komisji ds. Osiedli. Rady mogą też starać się o dotacje z miasta. Rzadko jednak otrzymują potrzebną pomoc. Diety są ustalane przez członków rady. Zazwyczaj są bardzo skromne i  wypłacane jedynie najbardziej zaangażowanym osobom. – Ustaliliśmy, że dieta dla radnych wynosi 25 zł, aby zwrócić im chociaż koszty biletów – tłumaczy Marcin Konieczny. Ci, dla których funkcja radnego to tak naprawdę drugi etat, mogą liczyć na 100-300 zł. Taka sytuacja nie zachęca ludzi, by startowali w wyborach na radnych osiedli. Wyborami nie interesują się też mieszkańcy. Cztery lata temu frekwencja wyniosła zaledwie 4,5%. W tym roku może być jeszcze niższa.

Z osiedla do Parlamentu

Wyborami zainteresowały się natomiast partie polityczne, które zachęcają swoich członków i sympatyków, by zaangażowali się w działalność lokalną i w ten sposób pozyskali głosy w przyszłych wyborach samorządowych. Dla nich nie są istotne małe kompetencje i niskie diety. Liczy się możliwość zdobycia głosów w dużo ważniejszej rywalizacji. Dzięki pracy na terenie osiedla można dobrze poznać kilkadziesiąt tysięcy ludzi, ich problemy i oczekiwania. Można poświęcić im czas, pomóc i jednocześnie zyskać życzliwość i podziw, które kilka lat później zaowocują zdobyciem mandatu radnego miejskiego.

Z założenia rady powinny składać się z mieszkańców, którzy chcą działać na rzecz swojego osiedla. – Pozytywnym sygnałem jest organizowanie przez mieszkańców własnych komitetów wyborczych i startowanie z oznaczeniem organizacji innych niż partie polityczne – mówi Marcin Bator, przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej. Niestety, takich sygnałów jest mało. Niezależni kandydaci stanowią jedynie 20%. Z partii politycznych wywodzi się ok. 40-50% chętnych do rad osiedli, pozostali należą do różnych organizacji społecznych. – Rady osiedla można nazwać żłobkiem albo przedszkolem samorządowym – wyjaśnia Marcin Konieczny. Jest wskazane, by karierę zaczynać właśnie od tego, najniższego szczebla. Wielu obecnych członków Rady Miejskiej dopiero kończy swoją kadencję w radach osiedli. Prężność działania przekłada się na wyniki wyborów samorządowych. Wiedzą o tym wrocławskie partie i ugrupowania polityczne. – Zachęcaliśmy mieszkańców, by startowali w wyborach. Nasi kandydaci występują pod różnymi lokalnymi nazwami związanymi z osiedlem – mówi Szymon Hotała ze Stowarzyszenia Dolny Śląsk XXI, który swoją karierę zaczynał od rady osiedla. Pod zmienionymi nazwami kandydują też członkowie i sympatycy PO, PiS i SLD. Pierwsza partia cztery lata temu wystąpiła pod nazwą „Nasze osiedle”. Teraz cześć kandydatów z PO deklaruje, że zachowa przy swoim nazwisku tę informację. Osoby z PiS weszły do koalicji „Wrocławskie Forum Samorządowe”, a kandydatów SLD można odkryć pod szyldem „Wrocław miastem do życia”. Koalicja PO, PSL i Stowarzyszenia „Porozumienie Osiedli” wystawiła 250 kandydatów, a koalicja PIS – ponad 200 kandydatów. Robert Apiecionek z PO tłumaczy, że część osób z partii nie startuje pod jej nazwą, bo koalicja powstała z inicjatywy mieszkańców osiedli. Podobnie sprawę wyjaśnia Piotr Babiarz, przewodniczący klubu radnych PiS. – Nie startujemy pod swoim szyldem, bo uważamy, że wybory są niepolityczne. Nasi kandydaci porozumieli się z innymi organizacjami – mówi Babiarz. Osoby kandydujące w marcowych wyborach uważają, że rady osiedli nie powinny być kojarzone z partiami. Nie chcą tracić cennych głosów i dlatego występują pod zmienionymi nazwami. – Ważne, żeby nazwa spodobała się wyborcom. Przy małej frekwencji może wystarczyć 50 głosów, by zostać radnym, a to otwiera duże możliwości – mówi jeden z kandydatów. Rzeczywiście, mimo małych kompetencji radnych osiedlowych, startujący dziś w wyborach kandydaci mają szanse zrobić dużą karierę polityczną. – Znam wiele osób, które zaczynały w radach osiedli – mówi Jarosław Krauze z klubu radnych Rafała Dutkiewicza. – Dziś zasiadają w parlamencie – dodaje. Ewa Wanda Wolak pracę rozpoczęła w zarządzie Osiedla Kowale. W latach 1998 – 2005 była radną Rady Miejskiej we Wrocławiu, a w 2005 i 2007 roku została wybrana do Parlamentu z listy wyborczej PO. Z rady osiedlowej przez wrocławską radę miejską do Parlamentu trafili także Aldona Młyńczak i Jan Chmielewski.


Beata Sadowska



o © 2007 - 2020 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl

Twój afisz
na grupie Otomedia.pl
zadzwoń: 512 745 851
e-mail: reklama@otomedia.pl
Znajdź wydarzenie
na naszym afiszu
Twój afisz
na grupie Otomedia.pl
zadzwoń: 512 745 851
e-mail: reklama@otomedia.pl
 
Dzisiaj
Niedziela 29 marca 2020
Imieniny
Marka, Wiktoryny, Zenona

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl